Przywileje

Zbieram materiały do artykułów (w końcu będą dwa) o sytuacji osób transpłciowych. I myślę sobie, kurczę, ja to jestem uprzywilejowany. No bo tak: w pracy z grubsza nikt mnie nie ocenia po wyglądzie, nie muszę codziennie wysłuchiwać impertynencji od obcych ludzi, nie potrzebuję wyroku sądowego by uznawano moją tożsamość, itp., itd. Jak w piosence Janusza Reichela:

Ale zaraz potem ugryzłem się w język: jakie to, cholera, przywileje? To się należy każdemu jak psu buda. Nie ma czegoś takiego jak przywileje białych cisheterosamców. Jest krzywda wszystkich pozostałych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *