Przywileje

Facebookgoogle_plusmail

Zbieram materiały do artykułów (w końcu będą dwa) o sytuacji osób transpłciowych. I myślę sobie, kurczę, ja to jestem uprzywilejowany. No bo tak: w pracy z grubsza nikt mnie nie ocenia po wyglądzie, nie muszę codziennie wysłuchiwać impertynencji od obcych ludzi, nie potrzebuję wyroku sądowego by uznawano moją tożsamość, itp., itd. Jak w piosence Janusza Reichela:

Ale zaraz potem ugryzłem się w język: jakie to, cholera, przywileje? To się należy każdemu jak psu buda. Nie ma czegoś takiego jak przywileje białych cisheterosamców. Jest krzywda wszystkich pozostałych.

Facebookgoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *