g3077

Są wesołe konstytucje

W piątek wdałem się w internetową dyskusję ws. „marszu w obronie demokracji” z samym Jackiem Dehnelem (właściwie to go zaczepiłem, z czego wynikła krótka wymiana zdań – swoją drogą wyrazy uznania za poważne podejście do dyskutantów na fanpejdżu). Pisarz entuzjastycznie nawoływał do udziału w marszu w sprawach ustrojowych.

g3077Zwróciłem uwagę, że są być może ważniejsze sprawy ustrojowe niż to, która partia akurat instaluje swoich popleczników w Trybunale Konstytucyjnym i w jaki sposób, jak prawo do strajku, czy wolność zrzeszania się. Dziś łamie konstytucję chociażby Polski Bus, i niezliczone inne instytucje tego fantastycznego społeczeństwa. Odpowiedź literata była symptomatyczna: „Nie na poziomie konstytucyjnym. To spora różnica.”

Otóż właśnie. Chodziłem na demonstracje, zanim to było modne. I będę chodził, gdy znów modne być przestanie. Na demonstracjach, na które chodzę ja, ale nie p. Dehnel, zasłaniamy twarze przed fotografami. Do mediów wypowiadamy się pod fałszywymi nazwiskami (dedykuję wszystkim bohaterom, którzy z „marszu” wrzucili fotki na Insta i Fejsa). Dlaczego? Bo za udział w takiej demonstracji można wylecieć z roboty. Dokładnie jak w PRL. Gdy w zakładzie, w którym pracowałem powstał związek zawodowy, „prowodyrzy” zostali bez pracy, a rozmaitymi sposobami większość związkowców skłoniono do wystąpienia z organizacji. Co więcej, szef firmy na zebraniu z załogą, nie stroniąc od wulgaryzmów zwyzywał związkowców. Jak wiem od swojej matki, podobną przemowę miał jej szef, gdy w 1980 powstała „Solidarność”. Tak wyglądają wolności obywateli gwarantowane przez systemowe instytucje najnowocześniejszej liberalnej konstytucji w Europie. Jak pisał poeta, „wolność słowa i wyznania jest nasrana na papierze”. Czy rzeczywiście to wszystko dzieje się „nie na poziomie konstytucyjnym”?

Właśnie, na poziomie najbardziej konstytucyjnym z możliwych. Słyszałem dziś jeszcze jeden komentarz po „marszu w obronie demokracji”, w radiu Tok. Człowiek mówił, że ludzie wyszli bronić stabilności systemu. Całkowicie się zgadzam. Właśnie dlatego zabrakło tam tych wszystkich, których stabilność systemu dobija – pracujących od pierwszego do pierwszego, czy od fuchy do fuchy, czy wegetujących bez żadnych perspektyw.

Demokracja wg Mleczki

Stabilne instytucje tegoż systemu trzymają miliony ludzi w biedzie, a dziesiątki milionów – w absolutnej zależności od folwarcznych panów i ekonomów. I te dziesiątki milionów nie uronią łzy po Trybunale Konstytucyjnym, który od swego zarania „przyklepał” wszystkie antyspołeczne, antypracownicze zmiany w prawie – i to niezależnie od tego, która partia w danej chwili wprowadzała do niego „swoich” sędziów. Liberalna demokracja służy faktycznemu i trwałemu apartheidowi na światłych beneficjentów i „czerń”. Nie dziwcie się więc „czerni”.

Przypominam słowa jeszcze jednego poety:

Są wesołe konstytucje
Które mają jeden cel
Chcą oddalać rewolucje
Ale my to mamy gdzieś

3 myśli nt. „Są wesołe konstytucje

  1. tadek

    Polski Bus i inni łamią prawo na jak najbardziej konstytucyjnym poziomie co wynika z art.59, ba maszerowanie ramię w ramię z panem Kosiniak-Kamyszem bezpośrednio odpowiedzialnym za zerwanie rozmów komisji trójstronnej i brak ich wznowienia co jest naruszeniem art.2o uważam za szczyt hipokryzji, ale pan Jacek Dehnel nie ma pojęcia co znaczy praca w Polskim Busie, Lidlu czy brw.sofa bo pewnie nie zna nawet nikogo z tej warstwy społecznej cóż taka kolejna Maria Antonina.

    Odpowiedz
  2. Zz

    Jak to, przecież Polska jest bogata, rozwinięta, europejska, światowa…. Wystarczy zobaczyć centra największych miast, przejechać się autostradą lub pendolino (np. z Wrocławia do Katowic)… I nie ma tylu dziwaków, co w Berlinie, Paryżu, Londynie etc… Na pochodzie KOD-u też ma być tak po „europejsku”… Może z nutką wspomnień z czasów Solidarności w kruchtach…

    Odpowiedz
  3. Pingback: Drogi KOD-owcu | Inteligent pracujący

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *