Burłacy na Wołdze Ilii Repina

Starość instant

Zbliżam się do czterdziestki. Wzrok nie ten, umysł już nie najbystrzejszy, męczę się szybko. Gdy wracam z pracy, chcę poświęcić czas najbliższym, albo jakimś sensownym zajęciom. Ale nie mam siły. Oddałem je ?pracodawcy? (ach, cóż nam daje ten ?dawca??).

Patrzę na innych, takich jak ja i starszych. Przygarbieni, roztyli, o twarzach bez wyrazu. Stracili zdrowie, energię i radość. Zostawili je w pracy. Gdzie trzeba przez minimum 8 godzin dziennie robić to samo ? żadne ciało i żaden mózg tego nie wytrzymają. Nie taka jest nasza natura. Przez 8 godzin wyglądać na co najmniej zadowolonego. Najlepiej tryskać entuzjazmem i kreatywnością. Tego nie wytrzyma żadna dusza.

Patrzę też na dużo młodszych, zaczynających ?kariery?. Ze mną pracuje sporo dwudziestokilkulatków ? telefoniczna obsługa klienta. ?Dzień dobry ? dziękuję za kontakt ? dzwonię w sprawie? ? i tak w kółko. W pogodny dzień kiedy powinni robić to co naprawdę umieją. Wieczorami (pracują na zmiany), kiedy powinni bawić się lub kochać. Jest wśród nich artysta rysownik, gitarzysta, fotomodelka, bibliofil. Zawiesili swoje pasje na kołku, zamiast tego sprzedają usługi finansowe. Bo muszą.

Zaprawdę, nawet kiepskie rysunki, słabe riffy, takie sobie zdjęcia byłyby bardziej pożyteczne niż to co teraz robią. Jaką wartość społeczną ma ich ?produkt?? Przelewanie z pustego w próżne, na czym bogaci się właściciel firmy. Nie ma z tego chleba, dróg, mostów, idei. Nawet jeśli nie byłyby to ?usługi finansowe?, ale właśnie jakaś pożyteczna działalność ? wciąż 5 z 8 godzin trawiliby tylko na kapitalistów i chroniące ich państwo.

Jedyny produkt tego wysiadywania to niechybne skarlenie tych pięknych ? wciąż jeszcze ? ludzi.

Tekst ukazał się w 4 numerze A-Taku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *