pieter_bruegel_the_elder_-_the_massacre_of_the_innocents_-_wga3479

Struktura grzechu

Jest w teologii pojęcie struktury grzechu, czy grzechu strukturalnego. Czasem taka struktura przybiera postać konkretnej instytucji. Dziś opowiem Wam o spotkaniu z policją.

Struktura grzechu to katedra zła w społeczeństwie, zbudowana z drobnych podłości jednostek. Jej strukturalność oznacza, że ludzie w niej uczestniczący są z góry uwikłani i w pewnym stopniu skazani na doświadczanie i popełnianie zła.

Stało się tak, że w Warszawie ponoć trójka anarchistów próbowała podpalić radiowóz przy pomocy konstrukcji z kartonu i plastikowych butelek. Rewelacja ta, wraz ze zdjęciem konstrukcji, obiegła wszystkie media (ja jednak nie opublikuję już tego zdjęcia, o czym za chwilę). Rewelacja ze zdjęciem miała też komentarz naczelnych policjantów – że wiedzieli o wszystkim od dłuższego czasu i tylko czekali na „gorący uczynek”. I obiegła właśnie w chwili, kiedy sejm „debatował” nad ustawą przewrotnie zwaną antyterrorystyczną. Szefowie policji sami stwierdzili, że zamiast zapobiegać przestępstwu, „szli na wynik”. Nie trzeba też zaliczenia z logiki, żeby domyślać się, że trójka przetrzymywanych blisko cztery miesiące w radomskim areszcie zrobiła dobrze tejże policji i wszystkim zwolennikom nowej, groźnej ustawy.

Już samo to każe doszukiwać się w policji struktury grzechu. Jeśli nie podpuszczeni, to żałośnie niemądrzy „gangsterzy Olsena” posłużyli do bezlitosnej politycznej gry (jak pisał Jan Paweł II, „wśród ?struktur? [grzechu], najbardziej charakterystyczne zdają się dzisiaj być dwie: z jednej strony wyłączna żądza zysku, a z drugiej pragnienie władzy z zamiarem narzucenia innym własnej woli”). Chcę to powiedzieć jasno: niezależnie od intencji każdego z tej trójki, uważam, że są oni ofiarami żądzy władzy rządu i policji. Samo to wystarczy, by wskazać palcem ogrom zła za fasadą tych instytucji. Dla mnie jednak był to – jak się później okazało – początek osobistego spotkania ze strukturą grzechu.

Postanowiłem wyśmiać „bombę”, podzielić się z ludźmi opinią nt. tego co myślę o całej sprawie, i zwrócić uwagę na „mankamenty” nowej ustawy. Po prostu skorzystać z podstawowego prawa człowieka – prawa do wypowiedzi. Nie na blogu, dzięki czemu wciąż go czytacie. Zrobiłem to na Facebooku, a tekst okrasiłem zdjęciem tzw. bomby, opublikowanym przez policję. Pod koniec tygodnia.

W sobotę rano 4 tajniaków (!) przyszło do mojego domu. Jak przystało na „synów ciemności”, nie chcieli rozmawiać w ogrodzie, skąd byliby słyszani przez sąsiadów. Przeszukali mieszkanie, zabrali komputer i telefon (ten ostatni teraz szwankuje). Wezwali na przesłuchanie. Zostałem „osobą podejrzewaną” o sianie terroryzmu (!).

Możecie sobie wyobrazić wrażenie, jakie zrobili na mojej rodzinie. Tym bardziej, że kilka dni wcześniej we Wrocławiu ktoś zatrzymany na komisariacie przypadkiem spadł z krzesła i umarł.

W poniedziałek mnie przesłuchali. Przepraszali, mówili, że ktoś im kazał, że oni to woleliby robić bardziej rozsądne rzeczy. I to jest właśnie ta drobna cegiełka indywidualnego tchórzostwa z jakich zbudowane jest gmaszysko grzechu strukturalnego. Skoroście uważali, że sprawa jest nierozsądna, czemu nie powiedzieliście tego swoim tajemniczym „onym”?

Co dalej? Kunktatorskie pismo z prokuratury, napisane tak, że zostawia pełną dowolność interpretacji. Przerzucanie sprawy między instytucjami. I ten poczciwina z policji który nic nie mógł i nic nie wiedział.

No dobrze, powie ktoś. Jawnie fałszywe oskarżenie, niedorzeczne szykany (zabrali mi sprzęt do pracy, zawarte w nim osobiste pamiątki i dokumenty), to jeszcze nie karcer i tortury. Jasne, dobry pan, przecież mógł zabić. Ale opowiem Wam jeszcze jak struktura zła przełożyła się na moje życie.

„Przełożyła się” to dobre słowo. Bo to taka maszyna w której drobne zło zamienia się w duże – jak w przekładni.

Moja rodzina została zastraszona (kto tu jest terrorystą?). Moim związkiem targnął kryzys. Zostałem obciążony moralną odpowiedzialnością za całą sytuację (tak! mały fałsz –> duży fałsz). Moja i tak marginalna działalność społeczna została bezterminowo zawieszona. Porzucić tożsamość, porzucić etykę – nie łatwo.

Panie oficerze, możesz zameldować wykonanie zadania – Belzebubowi.

Artykuł w nieco zmienionej wersji ukazał się w czwartym numerze A-Taku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *