Archiwa tagu: aktywizm

Światowy Dzień Pozytywnego Sprzężenia Zwrotnego dla Aktywistek i Aktywistów

Światowy Dzień Pozytywnego Sprzężenia Zwrotnego dla Aktywistek i Aktywistów ogłoszony został 5 kwietnia przez aktywistę Piotrka Marczyka z PdM. Potrzebny taki dzień, potrzebny.

Od zmian rozkładów jazdy przez likwidację szkół, budowę szosy w obszarze chronionym po wprowadzenie GMO. Aktywista jest potrzebny: zarejestrować demonstrację, napisać dokument, zrobić coś-tam-jeszcze, upowszechnić, albo przynajmniej poradzić i skontaktować. Nie ma tygodnia, żebym nie miał 2-3 takich próśb od ludzi, których dotykają decyzje władz, i których oczywiście władza nie pytała o zdanie. Wszyscy oni, i ich sprawy, oczywiście zasługują na wsparcie. No i pomaga się temu, tamtemu, jeszcze tamtemu – jak Gombrowicz ratujący żuczki na plaży:

Witold Gombrowicz, Vence fot. Bohdan Paczowski(…) widząc opodal nowe żuki na równinach, przełęczach, w wąwozach, ową wysypkę torturowanych punkcików, jąłem po tym piasku ruszać się, jak oszalały, z pomocą, z pomocą, z pomocą! Ale, wiedziałem, to nie może trwać wiecznie ? wszak nie tylko ta plaża, ale całe wybrzeże, jak okiem sięgnąć, było nimi usiane, więc musi nadejść moment, w którym powiem ,,dość” i musi nastąpić ten pierwszy żuk nie uratowany. („Dzienniki”, 1958)

Tym bardziej, że żuczki wciąż są przewracane. Czasem mam wrażenie, że władza i biznes rzucają kolejne fantastyczne projekty tylko po to, byśmy trawili swoją energię na bieżące protesty, zarzucając własne przedsięwzięcia pozytywne. Nawet urzędnicza inercja, wyposażona w potężny i bogaty aparat, z łatwością radzi sobie z ruchem oddolnym prowadzonym „na lekko” i po godzinach. I tak leżą odłogiem spółdzielnie spożywcze, polskie wydania ważnych obcojęzycznych książek, obniżenie emisji spalin – że wspomnę tylko o swoich pomysłach.

WW-II-Battle-fatigueLudzie aktywiście nie dziękują, bo koniec końców, nic nie udało mu się od A do Z załatwić. Zwracają uwagę, że nie robi nic pozytywnego, tylko do znudzenia protestuje. Co więcej, nieraz oberwie od innego aktywisty, a i sam mu dołoży („brak idei wszystkich jednoczy, kilku nie może zjednoczyć”, śpiewał Staszewski). Rozbijacz, warchoł, a w dodatku wiecznie spięty i jakiś taki sierioznyj. Nie dziwcie się temu nastrojowi – to syndrom wyczerpania walką.

Może warto wspomnieć (bo nie dla każdego jest to oczywiste), że aktywista też ma rodzinę, pracę którą wykonuje, by tę rodzinę utrzymać, zainteresowania kulturalne, potrzeby higieniczne (jak sen, sport, czy odżywianie) i – last but not least – duchowe. Aktywista zagrożony jest wyginięciem, jak wróbel. I jak wróbel, jest potrzebny w ekosystemie i pożyteczny dla człowieka. I do niego też stosuje się zalecenie Gałczyńskiego:

Kochajcie wróbelka, dziewczęta
Kochajcie do jasnej cholery!

Uprasza się o pozytywną informację zwrotną, przynajmniej raz do roku.