Uzwiązkowienie: 2 przypadki

2 duże przedsiębiorstwa. Jedno, w którym nie udało się utworzyć związku, mimo wszelkich danych ?za?. Drugie, w którym nie jest tak źle i w którym powstanie związku było pewnym zaskoczeniem. Jakie czynniki uwarunkowały obie sytuacje?

A jest regionalną siecią sklepów spożywczych. Od kilku lat ? okresu nowej fali ekspansji dużych sieci ? walczyła z coraz trudniejszymi warunkami rynkowymi. Pierwotnie pozycjonowała się jako sklepy, w których warto wydać więcej: lepszy i świeższy towar, porządek, doradztwo i pomoc zawsze grzecznych, a niekiedy serdecznych pracowników. W zmieniającej się sytuacji zarząd firmy podjął szereg decyzji, w tym sporo błędnych. Jedną z nich były oszczędności na personelu sklepów. O ile początkowo pracownicy A byli jednymi z lepiej opłacanych w branży, o tyle po 2-3 latach ich warunki pracy i płacy zniżyły się do poziomu ?standardu? rynkowego: Formalne zatrudnienie w niepełnym wymiarze, upowszechnienie śmieciówek, redukcja stanowisk prowadząca do przeciążenia pracowników i faktyczny spadek wynagrodzeń o kilkanaście-kilkadziesiąt procent. W efekcie firma straciła jedną z podstawowych przewag konkurencyjnych ? personel nie dał rady ani utrzymywać porządku, ani uśmiechać się do klientów, a ci, co dobrze znali się na robocie ? odeszli.

Próby założenia związku przez pracowników spełzły na niczym. Trudność w pracy związkowej stanowiły rozproszenie zakładów (sklepy), formalny podział firmy na kilka spółek, ?samozatrudnienie? części pracowników. Oraz postawa większości: Nie będę zakładać związku, ale jak WY założycie, to przystąpię. Efektem niekorzystnych zmian w przedsiębiorstwie było przeprowadzone przez potentata przejęcie ? najprawdopodobniej wrogie (dowiemy się wkrótce, sprawa jest świeża). Może się wydawać, że takie wydarzenie będzie kubłem zimnej wody na głowy pracowników: Nowy właściciel pewnie pozamyka część sklepów, na pewno też zlikwiduje większą część ?backstage?u?, funkcjonalnie dublującą jego własne struktury. W dodatku obecny ? jeszcze ? zarząd nie będzie już zainteresowany w zwalczaniu związku, a nowy jeszcze nie nastał ? lepiej przywitać go ?z bronią gotową do strzału?. Mimo to, i mimo wsparcia z zewnątrz ze strony Inicjatywy Pracowniczej, pracownicy nie wykonują na razie żadnych gestów samoobrony. Szkoda ich będzie ? to grube kilkaset osób.

B to przedsiębiorstwo produkcyjne. Jeden z liderów swojej branży, grający (podobnie, jak swego czasu A) jakością, jeden z lepszych pracodawców w branży. Warunki płacy robotników przyzwoite (by nie powiedzieć ? dobre), jak na region. Ostatnio jednak warunki te zostały pogorszone: Wydłużono okres rozliczeniowy (dzięki sejmowemu porozumieniu ponad podziałami), zlikwidowano rozwiązania pozwalające osiągnąć wysokie wynagrodzenie w nadgodzinach, podniesiono normy, co spowodowało realny spadek ruchomych części wynagrodzeń. Nałożyły się na to błędy w organizacji pracy, których skutkiem bywa, że robotnik musi pracować cięgiem przez 2 tygodnie bez dnia przerwy. Robotnicy się sprzeciwili. Zaczęło się od spontanicznych przerw w pracy, a w niedługim czasie ukonstytuowała się organizacja związkowa, licząca na dzień dobry prawie 20% załogi produkcyjnej (liczbę ograniczył podobno brak przygotowanych deklaracji członkowskich). Co dalej ? nie wiadomo, związkowcy mówią o dialogu, przystąpili do ugodowej ?Solidarności?.

Dlaczego w A nawet nie drgnęło, a w B ? wybuchło? Przecież powinno być na odwrót, bo w A:

  • Pracownicy są znacznie bliżej ekonomicznego dna.
  • Osłabiona kontrola zarządu minimalizuje ryzyko dla działaczy związkowych.
  • Zmiana właściciela generuje poważną groźbę nie tylko dla warunków zatrudnienia, ale w ogóle dla zatrudnienia setek osób.
  • Z kolei w B, doszło ?tylko? do faktycznej obniżki wynagrodzeń, praca w weekendy już wcześniej była normą.

Odpowiedzi nasuwają mi się następujące:

  • Wysoka rotacja w A (także przerzucanie pracowników między zakładami) powoduje brak poczucia wspólnoty. Z kolei kilkuset pracowników gromadzących się w jednym miejscu widzi swoją siłę.
  • Czynnik ?dżenderowy?. W A pracują głównie kobiety, w B ? głównie mężczyźni. Kobiety są od cierpienia, mężczyźni ? od walki (tłumaczy to też, dlaczego w hipermarketach, w magazynach chłodniczych, a więc w warunkach trudnych i fizycznie wyczerpujących, nie uświadczysz chłopa ? nie za te pieniądze).
  • Poziom wyzysku wpływa na psychologię ofiar. Procentowo, realne wynagrodzenia spadły o podobny ułamek w obu przedsiębiorstwach. Jednak gdy chodzi o liczby bezwzględne, wynagrodzenia w A są niemal głodowe. Robotnik w B stracił sporo, ale nie boi się o egzystencję. Zmiany w A były kopniakiem w brzuch, po którym trudno się podnieść. Zmiany w B ? policzkiem, który piecze i woła o wyrównanie krzywdy.
  • W A zmiany były wprowadzane metodą salami, czyli plasterek po plasterku. W B ? nadeszły w ciągu parunastu tygodni.

Z pewnością są i inne przyczyny ? proszę o komentarze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *