Wierszyk

Facebookgoogle_plusmail

Od czasów liceum raczej rzadko sięgam do tej formy. Emocjonalnej i ekshibicjonistycznej. Ale co tam, czasem trzeba dać ujście emocjom. Co wy tam wiecie o konflikcie klasowym.

Dzieci

Czwórka dorodnych, szczęśliwych
Pracuję by nic im nie brakowało
I są zadbane, pewnie szczęśliwe
Chodzą z tatą na ryby
Nie muszą się martwić o przyszłość
swoich dzieci

Karmię je jak pelikan
Ciałem i krwią
Godziny wypadają
I siwieją

To nie są moje dzieci
To nie są moje dzieci

Moje dzieci widuję dwie godziny dziennie
Do czasu, kiedy wyemigrują
Karmić cudze dzieci

Facebookgoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *