Wierszyk

Od czasów liceum raczej rzadko sięgam do tej formy. Emocjonalnej i ekshibicjonistycznej. Ale co tam, czasem trzeba dać ujście emocjom. Co wy tam wiecie o konflikcie klasowym.

Dzieci

Czwórka dorodnych, szczęśliwych
Pracuję by nic im nie brakowało
I są zadbane, pewnie szczęśliwe
Chodzą z tatą na ryby
Nie muszą się martwić o przyszłość
swoich dzieci

Karmię je jak pelikan
Ciałem i krwią
Godziny wypadają
I siwieją

To nie są moje dzieci
To nie są moje dzieci

Moje dzieci widuję dwie godziny dziennie
Do czasu, kiedy wyemigrują
Karmić cudze dzieci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *