Wydaję „Anarchię i chrześcijaństwo” J. Ellula

Tym wpisem pragnę przeprosić za dość długie milczenie ? i wynagrodzić… książką. Milczenie bowiem było wywołane po części tym, że zamiast przykładnie pisać blog ? wydaję książkę.

J. Ellul na zdjęciu Patricka Chasteneta

J. Ellul na zdjęciu Patricka Chasteneta

Nie, to nic wielkiego ? będzie ze 130 stron kieszonkowego formatu B6. „Anarchia i chrześcijaństwo” francuskiego socjologa, teologa i anarchisty, Jacquesa Ellula. Pokazuje ona że można ? choć nie jest to jedyna możliwa droga ? łączyć anarchistyczną praxis z wiarą w Chrystusa. Nie będę jej tu zachwalał, bo robię to gdzie indziej (zapraszam do zamówień i wsparcia), skupię się dzisiaj na swojej czytelniczo-wydawniczej przygodzie.

Mijają 3 lata odkąd książka wpadła mi w ręce. Stało się to we właściwym momencie. Kiedy dojrzałem do politycznego samookreślenia, wśród różnych dylematów miałem i ten: czy można wyznawać chrześcijaństwo i polityczny anarchizm? Podobnie, jak Ellul, zastanawiałem się, ?czy ostatecznie nie zostanę po prostu schizofrenikiem?. Wówczas natrafiłem na angielski przekład (a właściwie parafrazę) ?Anarchii i chrześcijaństwa?. Dowiedziałem się, że nie jestem osamotniony, i nawet jako schizofrenik mogę mieć niezłe towarzystwo. Ellul był bowiem cenionym naukowcem (jakże chętnie sięgnąłbym po jego Propagandę, gdyby ktoś wydał ją po polsku) i reprezentantem wielkiego pokolenia myślicieli-aktywistów. To ważne, jeśli jest się dziwadłem do kwadratu ? wśród anarchistów-materialistów, wśród współwiernych-poddanych, w świecie codziennie pozbawianym wolności i wiary. Dlatego pomyślałem, że warto przybliżyć tę książeczkę innym użytkownikom polszczyzny. Być może jest wśród nich jeszcze trochę takich rarogów jak ja, którym egzystencji również ta lektura nieco ulży. Myśl wydania „Anarchii i chrześcijaństwa” po polsku pojawiła się u mnie niemal od razu po lekturze.

Okladka---Jacques-Ellul---Anarchia-i-chrzescijanstwo-v0.3

Okładka autorstwa Janiny Żylińskiej

Dlaczego akurat Ellul? Czemu nie zacząć chociażby od Dorothy Day, skoro sam za katolika się uważam (Czy słusznie? Wielu będzie odmiennego zdania) i nie pod każdą tezą Ellula mogę się podpisać. Otóż zaletą niniejszej książeczki jest jej objętość. Można ją było wydać pracując w wolnym czasie, w oparciu o dobrą wolę współpracowników-ochotników, i w dużej mierze własnym sumptem. Oczywiście, w kolejce czeka chociażby Vernard Eller i, rzecz jasna, Day, której piśmiennictwo jest tak bogate, że wymaga długotrwałych studiów (plan na emeryturę, jeśli jej dożyję). Dostępny po polsku jest i Lew Tołstoj, choć może warto by się pokusić o zbiór jego tekstów ?anarchochrześcijańskich?. Jeśli po wydaniu Ellula znajdą się chętni do wspólnej pracy ? można by stworzyć nawet serię wydawniczą.

Tu dochodzimy do kwestii przygody. Gdy prof. Antoni Szwed, którego poprosiłem o pomoc w przetłumaczeniu użytych w książce cytatów z Kierkegaarda, poprosił, bym napisał mu coś o sobie, odpowiedziałem: jestem nikim takim. Ludzie się dziwili, i momentami sam się dziwiłem, że tak ni stąd ni zowąd z „nikogo takiego” stałem się „animatorem”, jeśli nie „twórcą” kultury. Po prawdzie, nie powinno to dziwić nikogo: Jestem bowiem obarczony „etosem” i „misją”, ale też obdarzony ? jak każdy, wcale nie tylko inteligent ? popędem kreacji kulturowej, motywowanym „bo tak”.

No i poradziłem sobie, dzięki bardzo wielu osobom. Dziękuję pierwszej z dwóch tłumaczek, Justynie Gru, konsultantom Leszkowi Jańczukowi i Piotrowi Popiołkowi, oraz wymienionemu już prof. A. Szwedowi, Ewie Małopolskiej za korektę i krytyczne spojrzenie na literacką stronę tekstu, i oczywiście Maćkowi Hajokowi z Trojki, który otworzył tekstowi drogę do wydania. Półdarmo pracowały również druga tłumaczka, Aleksandra Dudra i ilustratorka Janina Żylińska. Dziękuję też ponad 60 osobom, które wsparły projekt. Wreszcie dziękuję żonie, Joannie, bez której miłości i wsparcia nie doprowadziłbym książki do wydania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *