Złe książki dla dzieci – polecam

Jeśli chcesz, by twoje dziecko stało się w przyszłości nieco bardziej krytyczne i niezależne, jeśli chcesz by było bardziej współczujące, jednym słowem ? mądrzejsze i bardziej niezadowolone ze świata ? podsuwaj mu odpowiednie książki. Poniżej – kilka propozycji.

pitr_Alice_in_Wonderland_-_42_-_cards_flyingOstatnio znów przypomniałem sobie ulubioną scenę z „Alicji w Krainie Czarów”, kiedy dziewczynka odmawia udziału w procesie Waleta Kier, rozrzuca karty i wraca do swoich normalnych rozmiarów. Obraz ten, i słowa „jesteście zwykłą talią kart, niczym więcej”, towarzyszą mi już blisko 30 lat w sytuacjach konfliktów z grupami i strukturami. Niedawno mówiłem publicznie o tej scenie z książki Carrolla, jako o symbolu emancypacji człowieka ? przynajmniej intelektualnej ? z chorych struktur społecznych i odzyskiwania swoich virtutes. To drugie znaczenie ? fakt, że Alicja rośnie ? docierało do mnie całe dekady i pojąłem je ostatecznie już jako dorosły. Ale jako dzieciak przypominałem sobie we właściwych momentach, że nie warto dyskutować z kartami.

Bardzo silne wrażenie wywarły na mnie dwa z trzech  opowiadań Any Marii Matute, wydane w 1977 r. przez Naszą Księgarnię w tomiku „Szalony konik”: „Carnavalito” to trochę oniryczna baśń o sierotach wojennych i, choć dobrze jej nie rozumiałem, dobrze się stało, że sięgnąłem po nią pomiędzy kolejnymi odcinkami „Czterech pancernych i psa”. Z kolei „Szalony konik” to jeden z najsmutniejszych tekstów jakie kiedykolwiek czytałem. Fabuła opowiada o tym, jak dziki źrebak, odtrącony przez stado postanawia zaprzyjaźnić się z odtrąconym przez społeczność chłopcem. Pomimo okrucieństwa, jakim chłopiec darzy zwierzę, ono aż do tragicznego finału (wszystkie opowiadanie w tomiku mówią o śmierci) wierzy w przyjaźń. Mamy tu więc trudne relacje jednostki i zbiorowości, czystą miłość i jej skażenie przez społeczną opresję, utratę niewinności. Gdy przeczytałem „Konika” jako dziecko, umocnił we mnie ? jeśli nie zbudował ? szacunek dla każdego, bez wyjątku, outsiderstwa i obcości: „Jeśli to co widzę w twoich oczach, jest szaleństwem, w takim razie kocham szaleństwo.”

Fot. OperationPaperStorm  @Flickr, lic. CC BY 2.0

Fot. OperationPaperStorm @Flickr, lic. CC BY 2.0

Skoro o młodocianych outsiderach mowa, dziw aż bierze, że w swoim czasie nie przeczytałem „Pippi Pończoszanki” ? była to przecież „pierwsza postać w glanach pokazana przez polską telewizję”. Ostatnio z córką nadrobiłem zaległości  i… aż włos się jeży od interpretacji dzieła Lindgren. Oto sierota społeczna („mój ojciec jest królem murzyńskim, hej ho!”), bimba sobie z instytucji takich jak szkoła, czy policja ? a gdy już wchodzi z nimi w bliższy kontakt, ściąga na nie klęskę. A jednak ma wyostrzony zmysł moralny i społeczny, i gdy trzeba ? potrafi wykazać się bohaterstwem. Prawdziwy anarchistyczny ideał. I postać-pytanie: Czy świat nie byłby lepszy, gdybyśmy mniej „kształtowali” dzieci?

Wśród książek, które warto przeczytać, lub podsunąć dziecku jest na pewno coraz bardziej aktualna „Momo” Michaela Ende ? książka o dziewczynce, która musi uratować siebie ? i świat ? przed „szarymi panami”, handlującymi ludzkim czasem. Apokaliptyczna wizja rozpędzonego świata dorosłych, którzy nie mają czasu dla siebie i dla dzieci, bo go „zainwestowali” jest tyleż przerażająca, co rzeczywista. Książka mistrzowsko łączy thriller z baśnią i nawet jeśli nie dla treści, to dla przyjemności warto sięgnąć po tę jedną z lepszych książek jednego z najlepszych pisarzy dziecięcych.

Całkiem niedawno dowiedziałem się o bardzo śmiesznej i mądrej książce, która to, co Ende przedstawił w baśniowym dramacie, pokazuje w formie przygodowo-szpiegowskiej komedii z powiastkami filozoficznymi w tle. To „A w Patafii nie bardzo” Jacka Nawrota. Opowiqada o tajnej misji do Patafii ? kraju ogarniętego psychozą pogoni za zyskiem. Napisana została w latach 80. ub. w. i ku przestrodze wyśmiewała „niestworzone” i „przerysowane” patologie kapitalizmu. Ale gdy czytamy o celowym skracaniu żywotności produktów, albo o toksycznych nawozach, albo o publiczno-prywatnej praktyce lekarzy („Lekarze teraz, panie, zarabiają… Powie panu w przychodni, że groźna choroba, że on tutaj ma za mało czasu, poda swój adres… I biega pan, i pieniążki lecą…”) okazuje się, że rzeczywistość prześcignęła fikcję już dawno. To zwierciadło wcale nie jest krzywe. Wśród postaci spotkamy m.in. małego insurekcjonistę, a wśród epizodów ? przystępny wykład o alienacji. Wszystko wartko i z humorem.

Zestaw__Inny_Mek_547d9ca879d6eWszystko to książki nienowe. Na koniec chciałbym wspomnieć o rzeczy świeżej: „Inny Meksyk. Opowieści zapatystów”. Książka zawiera teksty neozapatystowskie, w tym przemówienia i deklaracje polityczne, oraz… opowiadania dla najmłodszych i nie najmłodszych dzieci, przypisywane Podkomendantowi Marcosowi. Opowiadania są krótkie, kilkuminutowe. Mówią o odwadze, sile, inności. Ale też o „tych sprawach”, kontrabandzie (ulubione opowiadanie A., w którym myszka nękana przez kotka robi użytek z karabinu maszynowego), czy neoliberaliźmie. Ich niezwykły idiom, łączący indiańskie tradycje, elementy realizmu magicznego, i mówienie wprost o problemach społecznych, sprawia, że ta lektura naprawdę wzbogaca. Warto to czytać razem z dzieckiem ? i rozmawiać. Czytałem A. w kolejce do lekarza. Podszedł do nas inny ojciec i, wyraźnie będąc pod wrażeniem tekstów, pytał, co to za książka. Przyznacie, rzadko się to zdarza.

Jakimi jeszcze lekturami uczynić życie dziecka bogatszym i trudniejszym? Czekam na propozycje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *