Co sędziowie mówią pracownikom

Dwa wyroki w sprawach sporów zbiorowych: w Aelii i Jastrzębskiej Spółce Węglowej, wskazują ? mam nadzieję ? ogólniejszy trend. Tępi, dyspozycyjni sędziowie mówią społeczeństwu: każdy protest może być nielegalny, a więc radykalizujcie się!

Pozwólcie, że przypomnę (szerzej pisze Inicjatywa Pracownicza): 22 października warszawski sąd na wniosek sieci sklepów Aelia, która nielegalnie zwolniła pracownicę, Anię Kucharzyk, za działalność związkową, oraz stosuje mniej lub bardziej rażące formy wyzysku a także utrudnia działalność związkową, zakazał Inicjatywie Pracowniczej m.in.:

  • publikowania w środkach masowego przekazu materiałów zawierających hasła dotyczące wyzysku oraz represjonowania za działalność związkową i zastraszania pracowników i pracownic Aelii za ich działalność związkową;
  • dystrybuowania 41 numeru biuletynu ?Inicjatywa Pracownicza? oraz ulotek ?Kupon etycznego konsumenta?;
  • organizowania pikiet związanych z wyzyskiwaniem oraz zastraszaniem i represjonowaniem pracowników i pracownic Aelii.

Jednym słowem, odmówiono praktykowania wolności słowa i rutynowych ? rzec można ? działań walki związkowej. Jak przystało na stary, PRL-owski styl sądownictwa na zamówienie, rozprawa odbyła się niejawnie, oczywiście bez udziału przedstawicieli związku.

12 lutego sąd uznał niezgodność z prawem strajku w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Zgodnie z literą prawa, strajk rzeczywiście nie był legalny: w momencie ogłoszenia nie było już przedmiotu oficjalnego sporu zbiorowego. Nowe postulaty zgłosili już po wszczęciu strajku. Czyli zrobili to na szybko, wiedząc, że nie mają czasu na formalną procedurę. Oczywiście, istniał przedmiot sporu, istniały rozbieżności których nie usunęły negocjacje z zarządem, istniała niemal jednomyślna wola załogi co do strajku ? czyli wszystkie czynniki legalizujące strajk. Ale nie przeprowadzono procedury rokowań, mediacji i strajku ostrzegawczego. Kto się trochę na tym zna, wie, że może to trwać długie tygodnie, jeśli nie miesiące. W praktyce wymóg zachowania procedury wiąże ręce organizacjom zakładowym.

Ale choć strajk był nielegalny, okazał się skuteczny. Przynajmniej w warstwie symbolicznej ? odwołano prezesa.

Co komunikują obydwa wyroki pracownikom?

Jeśli chcemy skutecznie walczyć z pracodawcą, potrzebne są nowe, wymyślne środki umykające prawu napisanemu z myślą o supremacji kapitału nad pracą. Jeśli związek zawodowy nie może krytykować Aelii, to może stowarzyszenie, albo 15 stowarzyszeń będzie czekało po kolei na 15 wyroków, rotacyjnie prowadząc kampanię w obronie pracowników?

Niezależnie od tego, czy się staramy utrzymać legalne formy walki, czy nie, zawsze znajdzie się usłużny funkcjonariusz, który autorytetem państwa zabroni nam działać. Co ważne ? otworzy ?pracodawcy? drogę do roszczeń cywilnoprawnych. A wielu z nas wolałoby dostać wyrok karny niż spłacać realne lub urojone straty wyzyskiwaczy ? choćby dlatego, że nas nie stać.

Prawo jest zredagowane tak, by móc w każdej chwili ?przywołać do porządku? ludzi pracy. W jego obrębie nie są możliwe nie tylko zmiany społeczne, ale nawet rozwiązanie problemu w konkretnym zakładzie. Związek zawodowy chcący działać w obrębie obecnego prawa związkowego jest jedynie ?partią umiarkowanego postępu w granicach prawa?, wentylem bezpieczeństwa zakładu i systemu, niczym więcej.

A skoro ? jak mówią sądy ? niezależnie od naszych starań możemy dostać po głowach, to może nie warto się starać o legalność? Skoro nielegalny strajk okazuje się skuteczny? Skoro akcja bezpośrednia robotników doprowadza do zrealizowania zaległych wypłat? Okazuje się mniej ryzykowna, bo zwycięskich budowlańców nie ścigają prawnicy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *